Jak trafić jackpota

Jak trafić jackpota? Konieczne jest wylosowanie najlepszego możliwego układu, grając na automatach do gier hazardowych. Może on wyglądać inaczej w każdej grze. Zależy to od gry, a dokładniej od możliwych w niej układu rzędów i bębnów. Trzeba trafić w tak zwaną najwyżej punktowaną linię. Zazwyczaj jest nią  środkowa linia prosta na wyświetlaczu maszyny. Muszą się w niej znaleźć się wyłącznie najwyższe symbole w danej grze, to jest symbole, które są w niej najwyżej punktowane. I tu znowu schody – takich symboli w każdej grze występuje od kilku do nawet kilkunastu. W każdej grze jest więc możliwych wiele układów. To, jaki wypadnie układ zależy oczywiście komputera znajdującego się w automacie i jego algorytmu. Gry hazardowe to typowe gry losowe. Główny jackpot może być trafiony w każdej chwili.

Jackpot progresywny w maszynie o wypłacalności rzędu 96% rośnie o 1% wpłaconej kwoty wraz z każdą grą. 95% wpłaconych pieniędzy trafia na  standardowe wygrane, 4% przeznaczony będzie na zysk dla kasyna, a pozostały 1 % zaś zasili konto głównego jackpota. Dlaczego jackpoty online są wyższe niż w kasynach stacjonarnych? To proste – zależą od wpływów z wielu kasyn, które są połączone siecią online, a więc składają się na niego wszyscy gracze, którzy zagrają w daną grę. Jeśli grasz w kasynie o zasięgu światowym na konto jackpota trafiają pieniądze graczy z całego globu. W automacie znajdującym się w kasynie stacjonarnym do głównej wygranej wpływają tylko pieniądze wrzucone przez graczy, którzy odwiedzą kasyno i zagrają na danym automacie. Nawet największe potęgi kasynowe na świecie, jak Las Vegas, Monako, czy Makau nie mają więc tak szerokich możliwości, jaki stwarza dziś internet. Ilość graczy, wysokość dokonanych przez nich wpłat oraz cena za jednego spina wpływają na wysokość głównego jackpota, dlatego automaty oferowane przez internet często mają wygrane rzędu milionów euro. To przy wygranych w stacjonarnych automatach naprawdę wiele. W tych można wzbogacić się o kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych. Też nie mało, ale…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *